wtorek, 20 stycznia 2015

Coś nowego, coś starego...

Ostatnio towarzyszycie mi kochani w moich prywatnych wędrówkach:) To znaczy piszę na ogół o tym co mi w duszy gra w odniesieniu do mojego wnętrza. I tak teraz mam fazę na "coś starego". Ogólnie moje mieszkanie jest trochę tradycyjne, ale dotychczas nie miałam nic prawdziwie starego.

Nie wiem jak Wy się zapatrujecie na starcie lub antyki, ale ja miałam mieszane uczucia. Z jednej  strony bardzo mi się podobają (oby nie w nadmiarze) a z drugiej strony kiedyś kupiłam coś starego a potem mi się ubzdurało, że to do kogoś należało a ja nie wiem czy ten ktoś miał pozytywną energię i co jeżeli na przykład teraz zła energia tej osoby krąży w moim domu??? Aha...potrafię się wkręcić, prawda? W każdym razie wyniosłam to małe coś do piwnicy:( Tak się skończyła moja pierwsza przygoda ze starociami :( A pojechałyśmy oglądać te starocie z Lidką aż do Czacza!

W sumie najfajniej mieć coś starego co należało do naszej rodziny. Tak właśnie ostatnio zagościł u mnie gramofon:) Oryginalnie stary i z "pewnego źródła" :) Został oczywiście dopasowany do mojego wnętrza co oznacza, że zupełnie zmienił kolor i przeszedł gruntowną renowację. Trochę nie wyszedł kolor tuby więc na razie się nie chwalę na zdjęciach (no dobra, kawałek pokazałam ostatnio na Instagramie).

Teraz natomiast poszukuję komody, która stanie w przedpokoju. I też chciałabym żeby była stara. Znalazłam jedną, ale nie wiem jeszcze czy będzie pasowała. Po pierwsze jest chyba za głęboka (... nie umiem się zdecydować) a po drugie to Biedermeier. Nie to, że nie lubię... uwielbiam! Tylko to by oznaczało, że moje mieszkanie będzie bardziej eklektyczne niż początkowo zamierzałam. Ale czy to źle? :)

No właśnie jeżeli chodzi o styl Biedermeier to według mnie jest rewelacyjny. Z tych wszystkich dawnych i zaprzeszłych stylów Biedermeier pasuje mi najbardziej. Pewnie dlatego, że kładzie nacisk  na użyteczność i wygodę projektowanych przedmiotów. Ciekawie i w skrócie o tym stylu przeczytacie na przykład TU. Warto wiedzieć, że nie był to styl początkowo doceniany, a nazwa powstała jako zbitka niemieckich słów: bieder znaczy „poczciwy, prosty” i meier – to częsta końcówka niemieckich nazwisk. Wymyślili ją w połowie XIX wieku lekarz Adolf Kussmaul i prawnik Ludwig Eichrodt, którzy publikowali kpiące poematy o urokach życia w miasteczku, podpisując je: Gottlieb Biedermeier. Ale stało się tak, że styl ten przyjął się nie tylko wśród mieszczaństwa ale i wszedł na salony arystokracji. 

Tak więc ja rasowa mieszczanka też chciałabym Biedermeiera u siebie. Komoda wystarczy, chociaż gdybym miała więcej miejsca to wybrałabym sekreterę. Ech... mieszkanie już mi się wydaje za małe:(

Nie chodzi jednak o to, żeby się obstawić antykami czy starociami, ale chodzi o wstawienie pojedynczych akcentów, które powodują, że mieszkanie nie wygląda jak zdjęcie z katalogu sklepów wnętrzarskich gdzie wszystkie meble są jednolite, koniecznie w kompletach. Chodzi o przełamywanie schematów, o bawienie się kolorami drewna i jego fakturami. Oczywiście trzeba mieć trochę wyczucia, ale jeden stary mebel jeszcze nie zepsuł chyba żadnego wnętrza? Zasadniczo dobra recepta na wnętrze to: coś nowego, coś starego, coś z IKEA i coś dizajnerskiego. 

To co? Jak sądzicie? Co ładniejsze? Komoda czy sekretera?




[1, 2]




[1, 2, 3]


[1, 2]


[1, 2, 3]

[1, 2]




No to jeszcze muszę się z Wami podzielić wrażeniami z mojej niedzielnej wycieczki. Odwiedziłam Bronisze.


 B  R  O  N  I  S  Z  E 


Jedyne pytanie jakie sobie zadaję to... dlaczego tak późno się tam wybrałam? Pewnie musiałam dojrzeć do pewnych spraw, a przede wszystkim do antyków:) A zatem dla tych, którzy tam nie byli a chcieliby się wybrać, szybkie info. Bronisze leżą niecałe 30 km od Warszawy i w niedzielę naprawdę szybko można dojechać. Warszawskie Targi Antyków mieszczą się na terenie Rynku Hurtowego Bronisze. Tak, jest to dość dziwne uczucie jechać między halami i skrzynkami z owocami mijając przy okazji wielkie cię żarówki załadowane owocami, rybami i tym podobnymi artykułami, które z antykami nie mają nic wspólnego:) 

Ostatnia hala to hala antyków. Hala nie jest powalająco duża, ale na tyle dużo jest wystawców, że chce się tam jechać. Ceny natomiast są średnie warszawskie. Nie zabiły mnie, ale i nie oczarowały. Natomiast jest naprawdę fajny wybór. To mnie akurat zdziwiło bo myślałam, że nic mi się nie spodoba podczas gdy włączyła mi się faza  "muszę to mieć.. i to i tamto" :) Tym razem nic nie kupiłam, ale wiem po co wrócę:)

Aaaaa... wjazd na teren Rynku 7 zł płatne przy wjeździe na bramkach więc weźcie drobne. Strona internetowa ze szczegółami dojazdu: http://www.antyki-bronisze.pl/.

Kilka zdjęć, żebyście mieli wyobrażenie jak to wygląda:








Tylko mi nie wykupcie wszystkiego ok? ;)



No i oczywiście zbieram sobie ładne inspiracje z komodami na Pinterest: http://www.pinterest.com/lostintimepl/c-o-m-m-o-d-e/, więc jeżeli macie chęć pooglądać więcej to zapraszam:)  Wszystkie tablice uzupełniam na bieżąco jak tylko zobaczę coś, co mi się podoba, a na Pinterest spędzam godziny... Wy też?

Taki w temacie z przymrużeniem oka;)






Miłego tygodnia kochani!

Marta


14 komentarzy:

  1. Jesteś wielka!!! Ja też nie byłam w Broniszach. Tylko na Kole czasami! Jak tylko malec mi się wyleczy na pewno zajrzę! Pozwolisz że zaproszę Cię na konkurs? Choć trafiłam tu z fb zachęcona Broniszami żeby nie było ...http://www.conchitahome.pl/2015/01/konkurs-badz-zorganizowana-w-tym-roku.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Marto, jestem zdania, że komoda w takim stylu będzie idealnie pasować do Twoich wnętrz :-) Słaniałabym się ku sekretarzykowi ale takiemu, który na pierwszy rzut oka wygląda jak komoda (ten, który mi pokazywałaś był piękny). Ciekawe czy bywają nieco 'odchudzone' (poniżej 50cm głębokości) wersje? Lustro nad taką komodo-sekretarzyk już masz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ta komoda byłaby super, ale ciągle mam wątpliwości czy 53 cm głębokości to nie za dużo:( Bywają płytsze, ale ponieważ są to stare meble to pewności nie ma. Może się znajdzie ... może nie:(
      Tak:) lustro już jest a obrazy znalazłam też w Broniszach. Chyba o tym też napiszę kolejnego posta:) Miłego dnia! :)

      Usuń
  3. To ciekawe, co piszesz o swojej niepewności w stosunku do starych mebli, bo ja ma totalnie odwrotnie! Darzę szacunkiem meble, które przetrwały już próbę czasu (niekoniecznie antyki), jestem niepewna tych nowych. Obawiam się, żeby w moim nowym mieszkaniu nie było za dużo staroci, bo nie mogę powstrzymać się od zakupów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę generalnie, że do starych mebli trzeba dojrzeć:) W moim domu rodzinnym były stare meble, ale pojedyncze, tak ze smakiem. Więc pewnie przeszłam najpierw bunt młodości i totalne zaprzeczenie temu co znane, a teraz już wróciłam na "właściwe" tory:) Natomiast powiem Ci, że kupiłam starą książkę i bule na targu staroci i dotykając tych przedmiotów miałam naprawdę dziwne wrażenie, że dotykam czegoś co nie jest moje. Zastanawiałam się gdzie ich właściciel grał w bule i czy był szczęśliwy i jakoś tak czułam się niekomfortowo:( Książka natomiast leży w pokoju i się do niej przyzwyczaiłam:)

      Usuń
  4. Dokładnie do tego typu mebli trzeba dojrzec, mi osobiście bardziej podoba się sekretarka.
    http://www.budom-market.pl/oddzial/1/market_ogolnobudowlany

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś nie cierpiałam starych mebli, nie podobały mi się i wydawały staroświeckie, ale teraz... teraz to mój gust zupełnie się zmienił i chętnie przygarnęłabym jakąś starą komódkę, sekretarzyk, okrągły stół czy konsolę :) Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  6. Marta, polecam Ci przywieźć do domu karton podobnych rozmiarów co komoda i ustawić go w miejscu, w którym miałaby stać. Jeśli po kilku dniach nie będzie Ci przeszkadzać w komunikacji i nie będziesz się o karton potykać to jak najbardziej taka wielkość jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  7. Komoda i sekretera mają różne funkcje, zależy więc, czego potrzebujesz bardziej. Ja jestem wielbicielką komód, mam ich trzy w niewielkim w sumie mieszkaniu, ale taka sekretera też by się przydała; to taki mini gabinet, który zamykasz jednym ruchem i zawalony drobiazgami stół-biurko znika i nikt Ci nie zagląda w prywatne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam starocie. Ale obecnie odrestaurowane z przymrużeniem oka. Przykłady u mnie na blogu. To tani a spektakularny efekt dekoracji w domu czy mieszkaniu. Myślę, że u Ciebie taki sekretarzyk by się sprawdził Zarówno pod kątem funkcjonalności jak i dekoracji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pani Marto mam wielka prośbę. Czy moze mi Pani podać namiary na szklarza, który robił Pani drzwi prysznicowe? Nigdzie nie jestem w stanie dostać tej gałki, która zaproponował Pani szklarz:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, proszę o maila na: biuro@lostintime.pl

      Usuń
  10. Cześć! Bardzo ciekawy blog! Dziękuję, Marto :) Ja kupiłam italmeble i jestem bardzo zadowoloną i gorąco polecam!Przepiękne, unikalne, szlachetne tkaniny i wykończenie.

    OdpowiedzUsuń